Strona główna | |||||
▲ Do góry ▲ |
Sobota, 1 luty - zamiast na narty robimy krótki wypad rowerowy do Parku Śląskiego. Temperatura ok. 15 st. C. |
W niedzielę postanawiamy jednak jechać w góry, ale nie na narty lecz wycieczkę pieszą. |
Czarny szlak z Kamesznicy na Baranią w pewnym momencie zamienia się w śnieżno-wodną bryję. |
Dwójka turystów, którzy idą przed nami zawraca, twierdząc, że nie da się przejść. No ale jak to ... my nie przejdziemy? |
Niektórzy z naszej szóstki zaliczyli wprawdzie powódź w butach, ale najbardziej parszywy odcinek szlaku mamy za sobą. Nowy i Ola. |
Jola na wieży widokowej na Baraniej. W tle Skrzyczne. |
A teraz Skrzyczne w roli głównej. |
A to widok na Czantorię (po lewej) i Równicę (po prawej). |
Widok z wieży na naszą ekipę - Lidka, Jola, Raketa i Ola. |
Na Baraniej trochę śniegu jest, ale w innych częściach Beskidów niewiele. |
Schodzimy w stronę Przysłopu. |
Schronisko na Przysłopie po remoncie robi całkiem niezłe wrażenie - zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz. |
Po brodzeniu w mokrym śniegu trzeba się zagrzać. |
Jedzonko całkiem niezłe - Jola zamówiła kolorowe kopytka (gnocchi) ... |
... w kolorach świateł sygnalizacyjnych. Ola wybrała żurek, grzane piwo i ... suche skarpety. |
Schodzimy innym wariantem, przez Karolówkę i dolinę Janoski. |